Szczyrk - leżaczki
Do Szczyrku namówiła mnie moja żona. Była tam jeszcze za dzieciaka na koloniach i pamiętała, że jest to piękne miejsce, więc postanowiliśmy tam pojechać. Nasz Tomasz pojechał na wakacje ze swoją dziewczyną nad morze, to też postanowiliśmy ten czas poświęcić tylko dla siebie. Żadnych telefonów kontrolnych do naszego jedynaka, niech się w końcu usamodzielnia młodzian. Mojej Joannie było niezwykle ciężko, ale zawsze wtedy gdy miała zamiar zadzwonić, bardzo skutecznie ją od tego zamiaru odwodziłę. Pamiętasz? Ten Szczyrk, ty i ja, wyłącznie, nikt inny i nic innego się nie liczy - przypominałem. I tak spędziliśmy cudowne dwa tygodnie. Pensjonat był komfortowy, na jedzenie chodziliśmy najczęściej do karczmy
Szczyrk ( smacznie i nie za drogo ) i zwiedziliśmy troszkę. Większość czasu spędzaliśmy na tarasie naszego pensjoantu na leżaczkach i opalając się, ale wyrzutów nie mieliśmy, bo nasze codzienne życie jest bardzo aktywne, więc taki mega odpoczynek się nam po prostu należał. Szkoda, że urlop się skończył. Przydałby się dwa razy dłuższy.