Andrzejki - przysłowia
W
Andrzejki rok temu spadł śnieg tak wielki, że stare baby pod kościołem coś tam pod nosami przebąkiwały, że i sto dni teraz poleży. Ja śmiałem się tylko pod nosem z tych bredni, bo to tylko takie wiejskie przesądy, jak mniemałem, ale racji to ja na pewno nie miałem. Przekonałem się potem, że te przysłowia, które gdzieś w ludzie siedzą, w tych starych głowach są zakorzenione, niosą z sobą odwieczną mądrość i bynajmniej nie są lipą jakowąś, czy czymś wyssanym z palca. Jeszcze potem na zabawie posłyszałem parę przysłów związanych ze świętem, na które się u nas w Polsce potocznie woła Andrzejki, ale wszystkie te porzekadła ciemnotą mi zalatywały i tyle. To jedno przysłowie, że gdy na św. Andrzeja śnieg spadnie to poleży ze sto dni, zapadło mi szczególnie w pamięci. Po Andrzejkach zapomniałem, że kiedykolwiek usłyszałem to powiedzenie i dopiero, gdy w marcu, na Krystyny śnieg się stopił to przypomniałem sobie tamten dzień listopadowy. Ponad sto dni - to ciemny byłem ja, a nie prosty lud.